W rocznicę awarii w Czarnobylu – najbardziej znanej, ale jednocześnie najmniej zrozumianej tragedii w historii energetyki jądrowej – rozmawiamy z Serhiiem Kurykinem, byłym liderem ruchu antynuklearnego, a obecnie założycielem organizacji WePlanet Ukraine.
Serhii Kurykin o Czarnobylu, zmianach i przyszłości Ukrainy
WePlanet: Serhii, w tym miesiącu przypada rocznica katastrofy w Czarnobylu. Byłeś jej bezpośrednim świadkiem w Kijowie. Czy możesz przenieść nas z powrotem do tamtej chwili?
Serhii Kurykin: To coś, czego nigdy się nie zapomina. Na początku panowała cisza. Absolutna cisza ze strony władz. Dopiero dwa dni później rząd przyznał – w zaledwie trzech niejasnych zdaniach – że doszło do „wypadku”. Bez szczegółów. Bez prawdziwego ostrzeżenia. Zamiast faktów mieliśmy plotki. Zamiast ochrony mieliśmy panikę. Ludzie uciekali z Kijowa. Słusznie, bo poziom promieniowania gwałtownie wzrósł. Tylko wiatr uchronił nas przed czymś jeszcze gorszym. Ale rząd bardziej dbał o pozory. Zmusili do zorganizowania ogromnej demonstracji 1 maja. Widziałem to na własne oczy – tysiące ludzi, nieświadomie maszerujących pod radioaktywną chmurą.
WePlanet: Opisujesz Czarnobyl nie tylko jako katastrofę techniczną, ale także polityczną.
Serhii Kurykin: Zdecydowanie. Czarnobyl zburzył iluzje dotyczące „pierestrojki” Gorbaczowa. Pokazał, że pomimo retoryki reform prawdziwymi instynktami systemu były tajemnica, zaprzeczanie i kontrola. Ujawnił, jak bardzo życie ludzi było traktowane jako zbędny koszt w imię utrzymania wizerunku siły. Wybuch uwolnił nie tylko cząsteczki radioaktywne — wywołał również głęboką nieufność, która pomogła napędzić dążenia Ukrainy do niepodległości.
WePlanet: Jak ta katastrofa wpłynęła na Pana własną działalność społeczną?
Serhii Kurykin: Czarnobyl był katalizatorem. W 1987 roku założyliśmy Ukraińskie Stowarzyszenie Ekologiczne „Zelenyi Svit” — Zielony Świat. Była to pierwsza oficjalnie zarejestrowana ogólnokrajowa organizacja ekologiczna. Stała się parasolem dla dziesiątek małych grup zaangażowanych w zmiany ekologiczne i demokratyczne. Później, w 1990 roku, część z nas założyła Partię Zielonych Ukrainy. Jednak w swej istocie nie był to tylko ruch ekologiczny. Chodziło o demokrację. O prawdę. Sposób, w jaki rząd radziecki poradził sobie z Czarnobylem, nauczył nas, że nie można oddzielić bezpieczeństwa ekologicznego od wolności politycznej.
WePlanet: Co sprawiło, że po tak głębokim doświadczeniu zmieniłeś swoje stanowisko w sprawie energii jądrowej?
Serhii Kurykin: Życie potrafi zaskakiwać. Niecałe dwadzieścia lat po katastrofie poproszono mnie o objęcie stanowiska przewodniczącego Rady Społecznej Państwowej Komisji Regulacji Jądrowej. To dobrowolna rada złożona z organizacji pozarządowych i niezależnych ekspertów. Jej celem jest zapewnienie większej przejrzystości w zakresie regulacji dotyczących energii jądrowej. Kiedy zaczynałem, miałem w sobie wszystkie dawne uprzedzenia. Dla mnie – podobnie jak dla wielu ekologów – sprzeciw wobec energii jądrowej był niemal świętą sprawą. Spodziewałem się ciągłego konfliktu z establishmentem jądrowym. Jednak stało się coś zupełnie innego.
WePlanet: Czego się dowiedziałeś?
Serhii Kurykin: Po pierwsze, ludzie. W branży jądrowej nie ma „przypadkowych” profesjonalistów. Osoby tam pracujące są wyjątkowo wykształcone, niezwykle oddane i w pełni świadome ogromnej odpowiedzialności, jaką ponoszą. W przeciwnym razie nie przetrwa się w tej branży. Po drugie, systemy. Gdy elektrownie jądrowe są prawidłowo zbudowane i odpowiednio zarządzane, są niezwykle bezpieczne. Rutynowe operacje są zaprojektowane z myślą o zapobieganiu. Ciągła czujność jest częścią codziennego życia w elektrowni jądrowej. Reaktor w Czarnobylu — RBMK-1000 — miał poważne wady, częściowo dlatego, że był dwufunkcyjny: zaprojektowany zarówno do celów cywilnych, jak i wojskowych. Nowoczesne reaktory są inne. Wyciągnięto wnioski.
WePlanet: Jak zmieniły się Pana poglądy po tych latach pracy w systemie?
Serhii Kurykin: Pięć lat spędzonych w Radzie Społecznej głęboko mnie zmieniło. Zdałem sobie sprawę, że całkowite odrzucenie energii jądrowej nie chroni środowiska — naraża je na ryzyko. Oczywiście moja droga była osobista. Ale społeczeństwo ukraińskie również ewoluowało. W 1993 roku zniesiono moratorium na budowę nowych elektrowni jądrowych. Zamknęliśmy pozostałą część elektrowni w Czarnobylu.
Do 2000 roku wyłączyliśmy pozostałe reaktory w Czarnobylu. Rozpoczęliśmy też ścisłą współpracę z zachodnimi partnerami, aby odbudować zaufanie i podnieść standardy. Ukraiński sektor jądrowy stał się czymś innym – czymś lepszym.
WePlanet: Jak Ukraina postrzega dziś energię jądrową?
Serhii Kurykin: Energia jądrowa stanowi filar naszej odporności energetycznej. Nasza strategia energetyczna do 2035 roku zakłada proporcję 50/50 między energią jądrową a odnawialną. To pokazuje, jak daleko zaszliśmy. Ukraińcy przeżyli wojnę, przerwy w dostawach prądu i rosyjskie ataki rakietowe. Rozumieją – bo boleśnie tego doświadczyli – wartość bezpiecznej, niskoemisyjnej energii elektrycznej. Energia jądrowa nie jest teraz tylko tolerowana. Jest wspierana, bo jest niezbędna.
WePlanet: Czy przed energią jądrową na Ukrainie wciąż stoją wyzwania?
Serhii Kurykin: Oczywiście. Dzisiaj najważniejsze pytania dotyczą tego, jak iść naprzód, a nie czy powinniśmy to robić. Jak możemy efektywniej wykorzystywać zużyte paliwo jądrowe i zmniejszyć wykorzystanie wody w elektrowniach? Czy powinniśmy wdrażać nowe technologie, takie jak małe reaktory modułowe? I jak zapewnić, by energia jądrowa uzupełniała odnawialne źródła energii, a nie z nimi konkurowała? Przystąpienie do UE otworzy drzwi do współpracy, finansowania i innowacji. Razem z Europą Ukraina może zbudować bezpieczniejszą i czystszą przyszłość.
WePlanet: Wspomniałeś teraz o innym rodzaju strachu – nie przed technologią, ale przed wojną.
Serhii Kurykin: Tak. Dzisiaj nasze obawy związane z energią jądrową nie dotyczą bezpieczeństwa reaktorów. Dotyczą rosyjskich rakiet. Dotyczą terroryzmu. Jeden atak na elektrownię jądrową może mieć katastrofalne skutki. Nie jest to jednak argument przeciwko energii jądrowej – jest to argument przeciwko wojnie. Przypomina nam to, że prawdziwym wrogiem nie jest technologia. To przemoc, tajemnica i tyrania – te same siły, które doprowadziły do katastrofy w Czarnobylu.
WePlanet: Serhii, Twoja droga od aktywizmu antynuklearnego do ekologicznego pragmatyzmu jest niezwykle inspirująca. Co powiedziałbyś dzisiejszym młodym ekologom?
Serhii Kurykin: Powiedziałbym im: Nie bójcie się zmian. Bądźcie wierni prawdzie, a nie hasłom. Ufajcie nauce. Patrzcie na rzeczywiste zagrożenia, rzeczywiste korzyści i rzeczywiste możliwości. I zawsze pamiętajcie: jeśli chcemy bezpiecznej, kwitnącej planety, potrzebujemy każdego dostępnego narzędzia. W tym energii jądrowej.
Zdjęcie w tle: Zniszczony reaktor nr 4 po awarii jądrowej w Czarnobylu w 1986 roku. ORNL History, 1986: Chernobyl accident support, CC BY 2.0, https://www.flickr.com/photos/oakridgelab/44672846570



